niedziela, 8 stycznia 2012

John Harding - Siostrzyca


Opowieściując Was tą historią sama nabieram podejrzenia, że była sennym koszarem. Wuj zakazał mej edukacji, ale sama złamałam szyfr słów i w zapomnianej bibliotece książki palcowałam szlifując elokwencję. Pokryjomość weszła mi w nawyk. Ale gdy kobieta w czerni umieściła swoje oblicze w każdym lustrze naszego dworu, poczułam, że mój bezpieczny świat zaczyna przesiąkać zapachem martwych lilii i chloroformu.

Co miałam robić? Broniłam go.

 Czytając taki tekst na okładce, nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Podczas pierwszych kilku stron nie umiałam się odnaleźć. Bardzo szybko jednak się to zmieniło i powieść pochłonęła mnie bez reszty!

Historię opowiada dwunastoletnia Florencja. Mieszka ona z o trzy lata od niej młodszym bratem Gilesem i służbą. Nie wolno jej się uczyć. Wuj, jej jedyny żyjący krewny, uważa, że kobiety nie powinny być wykształcone. Dziewczyna jednak znajduje sposób i stopniowo sama poznaje tajniki czytania. Często przesiaduje w nieodwiedzanej przez nikogo bibliotece.

Pierwsza część jest bardziej wstępem do głównego wątku. Na początku Florencja musi się pogodzić z wyjazdem ukochanego brata, zaprzyjaźnia się z niezdarnym Theo, a jednocześni ciągle męczą ją myśli, jak Giles radzi sobie w nowej szkole. W końcu zostaje on wyrzucony, a wuj jest zmuszony do zatrudnienia guwernantki. O pannie Wkitaker właściwie nic się nie dowiadujemy.

Druga część zaczyna się wraz z pojawieniem się kolejnej guwernantki. Panna Taylor bardzo różni się od swojej poprzedniczki, nie tylko jeżeli chodzi o ubiór, ale także w sposobie, w jaki traktuje domowników. Giles od samego początku jest jej ulubieńcem. Służbę traktuje z pogardą. Natomiast Florencji pozwala czytać książki, czym w pewien sposób przekupuje dziewczynkę.

Nasza bohaterka ma ciągle powtarzający się sen, podczas którego lunatykuje i budzi się w różnych częściach domu. Nazywa to nocąchodzeniem. W skróci chodzi o to, że za każdym razem widzi jakąś ubraną na czarno kobietę, która pochyla się nad łóżkiem jej brat ze zdecydowanie złymi zamiarami. Po przyjeździe panny Taylor sen się urzeczywistnia.

Było prawie dokładnie tak, jak w moim, powtarzającym się przez lata śnie. Ta sama kobieta pochylała się nad łóżkiem Gilesa, śpiewając z cicha, z tym, że teraz zamiast w czerni (...) była cała w bieli (...). Wyciągnęła dłoń w stronę mojego brata i odgarnęła mu włosy z czoła, po czym rzekła:
- Mój maleńki, mogłabym cię schrupać!

Po tym wydarzeniu Florencja wie, że panna Taylor nie przyjechała do dworku tylko po to, by nauczać. Zaczyna nawet podejrzewać, że jest ona duchem panny Whitaker. Budzi się w niej lęk przed tą kobietą, który się nasila, gdy dwunastolatka zauważa, że guwernantka jest w każdym lustrze, że może śledzić każdy jej krok, jednocześnie będąc w zupełnie innej części domu. Nikt nie chce jej jednak wierzyć, nawet czytelnik ma wątpliwości co do poczytalności głównej bohaterki. Podejrzenia Florencji się potwierdzają, gdy pewien zaprzyjaźniony policjant znajduje dowody, które przeczą słowom guwernantki.

W książce przeważają opisy z całym mnóstwem słów, których nie można znaleźć w żadnym słowniku. Dialogi są tylko pewnym urozmaiceniem w lekturze. Taki układ jednak, co dziwne, wcale mi nie przeszkadzał. Wręcz przeciwnie, miałam wrażenie, jakby Florencja siedziała obok mnie i osobiście opowiadała całą historię.

Główna bohaterka jest niezwykle mądrą osóbką, przewyższającą swoim intelektem nawet większość dorosłych. Duży wkład w rozwój jej sposobu myślenia miały przeczytane przez nią książki, w większości kryminały. To dzięki nim dwunastolatka wszystko planuje, przewiduje i zapobiega ewentualnym niepowodzeniom. Byłam szczerze zdziwiona inteligencją, jaką charakteryzowała się Florencja. Dodatkowym atutem są czasy, w których rozgrywa się akcja. Dziewczynka jest właściwie odizolowana od świata zewnętrznego, przez co może ona polegać właściwie tylko na sobie.

Razem z Gilesem prawie nigdy nie miastowaliśmy, albowiem wszystkie nasze potrzeby zaspokajano w Blitche, gdzie karmiono nas, nawadniano, mierzono na potrzeby nowych ubrań i lekarzono, gdy chorowaliśmy.

Książka naprawdę warta polecenia - jedyna w swoim rodzaju, napisana w bardzo przemyślany sposób, a jednocześnie pełna niedomówień. Z niecierpliwością czeka się na rozwiązanie całej akcji, a tymczasem autor funduje nam kolejną porcję wątpliwości. Ja skończyłam czytać "Siostrzyce" w nocy, przez co nie mogłam spać, wciąż żyjąc powieścią. Bardzo "skrzywdziłabym" książkę mówiąc, że jest dobra. Ona wręcz powala na kolana!


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Mała Kurka.


16 komentarze:

Querida (Sammie) pisze...

Ta książka jest po prostu genialna! Chyba jednym z najlepszych dowodów na to jest fakt, że jej fabuła przypomniała nam się w środku nocy i nie mogłyśmy potem spać. ;D Słowa "Mogłabym cię schrupać" już nigdy nie będą dla mnie brzmiały tak samo... ;)

tetiisheri pisze...

Niesamowicie się cieszę, że niedługo będę miała okazję przeczytać tą książkę. Nie mogę się doczekać!!

Natula pisze...

To kolejna recenzja która czaruje... O książce już czytałam, podoba mi się, że niektórzy określają ją jako mroczną gotycką powieść. Nie mogę opierać się takiej takiej rewelacyjnej lekturze :)

Taki jest świat pisze...

Czytałam i gorąco polecam :)

Patsy pisze...

Takich właśnie książek brakuje, według mnie w dzisiejszych czasach - "innych"! Postaram się przeczytać, jednak ostatnio przez ciągły nadmiar książek, zrobiłam sobie szlaban na zakupy i biblioteki :p

She pisze...

A gdyby Florencja miala 25 lat, to zmieniłoby to cos w odbiorze ksiazki?

Deana pisze...

She - Gdyby Florencja była dorosłą kobietą, książka również byłaby niezwykła i jedyna w swoim rodzaju :), ale zakończenie nie robiłoby na czytelniku aż takiego wrażenia.

Ichigol pisze...

Po przeczytaniu tak pozytywnej recenzji można oczekiwać że książka jest znakomita:).

kasandra_85 pisze...

Książkę mam w planach i mam nadzieję, że i mi przypadnie do gustu:)
Pozdrawiam!!

Larysa pisze...

Hmm..czytałam wiele recenzji tej książki i muszę przyznać, że coraz bardziej jestem do niej przekonana :)

Kala pisze...

Muszę przyznać, że opis powieści nie powolił mnie na kolana jednak Twoja recenzja zmieniła mój pogląd. Muszę sięgnąć po tą pozycję!

giffin pisze...

To jedna z tych książek, które bardzo chciałabym znać, ale jakoś nie mogę znaleźć w sobie motywacji żeby ją przeczytać... ale cóż, będę musiała w końcu to zrobić! :)

Gabrielle_ pisze...

Ależ ja ci zazdroszczę możliwości przeczytania tej książki! Muszę się zaopatrzyć we własny egzemplarz ;)

Alannada pisze...

Jestem zafascynowana :D

M&A pisze...

Autor miał bardzo wyrafinowany pomysł, choć prosty. Brzmi na prawdę zachęcająco:) Wstyd że jeszcze jej nie przeczytałam, ale moje zaległości książkowe są ogromne:)

toska82 pisze...

Mam tę książkę w planach :)

Prześlij komentarz

 

Na Karuzeli Słów... Copyright © 2010 | Designed by: Compartidisimo