niedziela, 16 października 2011

Rachel Ward - NUMERY czas uciekać


W naturze człowieka leży ciekawość. Kto z nas nie chciałby wiedzieć co będzie za sto lat albo co dzieje się z nami po śmierci? A skoro już jesteśmy przy tym temacie, nie chcielibyście znać daty dnia, w którym skończy się wasze życie? Przed przeczytaniem „NUMERÓW” nie miałam nic przeciwko. Nie wydawała mi się to niczym... nieodpowiednim. Teraz patrzę na to trochę inaczej.

Jem, główna bohaterka powieści, widzi liczby. Patrzy komuś w oczy i... po prostu się pojawiają. Zawsze tak miała. Do tego dochodzą jeszcze zwykłe, ludzkie problemy. Chociaż... może wcale nie są one takie zwyczajne? Bo jaka część młodzieży wychowuje się w rodzinach zastępczych, w niedostatku pieniędzy, żyje jako „dzieci ulicy”? Nie wiem, ale chyba niewielka. Tak więc... piętnastoletnia Jem zdecydowanie nie ma łatwego życia. Musi mieć swoje zasady, według których stara się przetrwać.

Pierwsza – nie wolno Ci się do nikogo za bardzo zbliżyć. Każdy kiedyś umrze. Skoro nie jesteś w stanie o tym zapomnieć nawet na chwilę, nie będziesz z drugą osobą nigdy szczęśliwa. To jaki sens mają jakiekolwiek bliższe kontakty?

„Nie uznaję osobistych uwag.”

Druga – nigdy nie mów nikomu o numerach. Mogą uznać Cię za wariatkę, a jeżeli uwierzą, będą Cię męczyć, aż powiesz im datę. A to nie skończy się dla nich dobrze. Będzie ich prześladować. Zgubią się w labiryncie, z którego nie ma wyjścia. Na zawsze stracą życie, które mieliby bez tej wiedzy. Czy naprawdę chcesz za to odpowiadać?

Jem najpierw łamie pierwszą zasadę. Bo jak można zapanować nad uczuciami? No właśnie, nie da się. Bohaterka poznaje Pająka, chłopaka takiego jak ona. Myśli, że skoro zostały mu tylko trzy miesiące życia, nie zdąży się zaangażować. Dopuszcza go do siebie jako kolegę.

Pewnego dnia Jem i Pająk wybierają się na wagary pod London Eye. Dziewczyna szybko orientuje się, że coś jest nie w porządku. Kilka osób ma tą samą datę śmierci. Ósmy grudnia dwa tysiące dziewiątego roku. Dziś. Jem oczywiście wpada w panikę. Zmusza Pająka do oddalenia się. Z daleka widzą wybuch. Po tym wydarzeniu chłopak wie, że Jem jest inna. Bo inaczej skąd wiedziałaby, że trzeba jak najszybciej uciec? Dziewczyna nie ma wyboru, mówi mu, łamiąc tym samym swoją drugą zasadę. Za nic nie zdradza mu jednak daty jego śmierci.

Od tego momentu zaczyna się ich ucieczka; kilka osób widziało, jak w pośpiechu oddalają się od miejsca wybuchu. Teraz są poszukiwani w cały kraju, uznawani za terrorystów.

Bardzo podobało mi się tępo, w jakim rozwijała się akcja. Autorka dość szybko przeszła do części, w której bohaterowie muszą się ukrywać. Oczywiście nie mogło się obejść bez nutki romansu, ale było to na szczęście opisane z umiarem. I tu muszę znowu pochwalić Rachel Ward. Bardzo polubiłam postać Pająka. Nie był on idealnie przystojny, jak to bywa z większością takich bohaterów. Miał brązową skórę i lubił sobie czasami zapalić. Podobają mi się w innych książkach oczywiście chłopcy, którzy są zabawni, mądrzy i do tego jeszcze ładni. Ale miło było przeczytać o kimś normalnym, rzeczywistym. Przywiązałam się do niego niemal tak samo, jak Jem.
 
Czy dziewczynie uda się przesunąć datę śmierci Pająka? Do tej pory było to niemożliwe...

Przyznaję, że zakończenie było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Mogę się założyć, że w niedalekiej przyszłości sięgnę po drugą część z serii „NUMERY”.


 OCENA: 9/10

1 komentarze:

MirandaKorner pisze...

Bardzo ciekawa recenzja. :) Ta seria ogromnie przypadła mi do gustu i już nie mogę się doczekać kolejnej części. ;)

Prześlij komentarz

 

Na Karuzeli Słów... Copyright © 2010 | Designed by: Compartidisimo